Strona główna Prasa o ślubie i weselu Ślub na odległość - Strona 3
Ślub na odległość - Strona 3 Email


Wszyscy wspominają nasz ślub!

Z oferty jednej z agencji ślubnych skorzystała mieszkająca w Londynie Polka – Ania Smith. Jak sama przyznaje, najważniejszy dzień w jej życiu był rzeczywiście wspaniały. W dużej mierze dzięki wynajętym specjalistom.

Katarzyna Kopacz: Dlaczego zdecydowaliście się na pomoc agencji ślubnej?

Anna Smith: Andy oświadczył mi się w Nowy Rok, więc bardzo chcieliśmy pobrać się jeszcze w tym samym roku. Ponieważ oboje zdecydowaliśmy, że ślub odbędzie się w Polsce, stanęliśmy przed nie lada zadaniem. Pochodzę z Warszawy, a tu ślubów jest ogromna, ogromna ilość, a w związku z tym znalezienie samego miejsca na wesele, zarezerwowanie mszy w kościele czy zespołu graniczy z cudem. Wiedzieliśmy o tych problemach, ponieważ ostatnio dość dużo naszych znajomych brało ślub i mówiło nam, że wiele osób rezerwuje sale już na dwa a czasem i więcej sezony przed planowaną datą. Sami przekonaliśmy się o tym, gdy zadzwoniłam do kilku miejsc, które wydawały mi się odpowiednie. W słuchawce za każdym razem słyszałam "Proszę pani, nawet na 2007 mamy już komplet" (dzwoniłam w styczniu 2006). Tak samo było z kościołami – te najbardziej popularne, stylowe i pięknie położone już dawno okazały się zarezerwowane. Tak było z Wilanowem czy kościołem Św. Anny na Starym Mieście. Byłam przerażona, ponieważ coraz bardziej przestawałam wierzyć, że realizacja ślubu marzeń jeszcze w tym samym roku będzie możliwa, tym bardziej, że zależało nam na ślubie z pięknym weselem, do tego w miesiącach letnich, z fajnym bandem itd. Wiedziałam doskonale, ile przygotowań i czasu potrzeba będzie na taki ślub, o jakim marzyłam, gdyż przez kilka lat pracowałam w agencji PR przy organizacji eventów. Byłam załamana. Moje przyjaciółki z Polski dzwoniły po kościołach (ja byłam w Londynie na telefonie, z internetem przed nosem), moja koleżanka, która była świadkiem na ślubie wybrała się do kilku miejsc i sfilmowała je dla mnie przysyłając potem materiał mailem. Choć wszyscy byli bardzo pomocni, uświadomiłam sobie, że w taki sposób nie będę miała możliwości załatwić wszystkiego tak, jak sobie wymarzyliśmy i to jeszcze w tym samym roku. Wtedy jedna z moich serdecznych koleżanek powiedziała mi, że "znajoma znajomej" ma taką firmę, która organizuje śluby i wesela. Pomyślałam: "Czemu nie zapytać, nie dowiedzieć się, przecież to nic nie kosztuje". Skontaktowałam się z firmą, powiedziałam o moich planach, obawach, problemach, marzeniach i usłyszałam, że nie ma problemu! Wszystko da się załatwić. Wtedy poczułam się uspokojona, ale w mojej głowie zaczęło kołatać się pytanie: ile taka usługa może kosztować? Dostałam mailem kwestionariusz do wypełnienia, gdzie wspólnie z Andym napisaliśmy co nas interesuje. W naszej agencji można bowiem – tak jak my – skorzystać z kompleksowej obsługi, lub tylko z pewnych rzeczy, np. znalezienie i rezerwacja miejsca itp. Nam zależało na całościowej pomocy, gdyż czasu, jak na organizację ślubu, było bardzo mało a i mieszkając w Londynie nie mogłam liczyć za bardzo na pomoc najbliższych. Poza tym nie chciałam ich angażować i zawracać im głowy. Rodzina miała być naszymi gośćmi a nie pomocnikami wykonującymi "czarną robotę".

Bardziej opłacało się wynająć agencję niż robić wszystko samemu?

Skalkulowaliśmy z Andym, że ilość przelotów do Warszawy, rachunki za telefon, jazdy od miejsca do miejsca w Warszawie i czas, jaki na to musielibyśmy poświęcić będą kosztować nas podobnie jak cena zaproponowana przez naszą firmę. Poza tym ani teściowie, ani mój mąż nie byli w stanie mi pomóc, ponieważ nikt z nich nie mówi po polsku. Nikt z nich nie wie, gdzie zadzwonić, co sprawdzić. Byłam więc świadoma, że zostaję z tym wszystkim sama... W związku z tym zdecydowaliśmy się na współpracę z agencją – tym bardziej, że mieli już dość spore doświadczenie w obsłudze par mieszanych. Omówiliśmy wszystkie warunki współpracy (mailami i telefonicznie) i podpisaliśmy umowę. Tym bardziej, że mogliśmy nadal być w Londynie, wykonywać swoje codzienne zajęcia i kontaktować się z firmą weselno-ślubną tylko mailowo i przez telefon.

Jakie pomysły zaoferowała Wam agencja?

Od razu zaznaczyliśmy, że nie chcemy domu weselnego z wałkiem i harmonią czy papierowymi gołąbkami. Byliśmy zaskoczeni, ponieważ nam nie udało się znaleźć żadnych sensownych miejsc na wesele, a tu agencja od razu przedstawiła nam spory wybór. Od początku mieliśmy ustalony przez firmę harmonogram prac. W trakcie przygotowań byliśmy kilka razy w Polsce i za każdym razem gdy przyjeżdżaliśmy, wszystko było przygotowane. Ze względu na pracę mogliśmy przyjeżdżać tylko w weekendy, ale firma gotowa była pracować dla nas nawet wtedy. Dostaliśmy od nich mnóstwo pomysłów, ale także my mieliśmy jasno sprecyzowaną wizję wesela. Przede wszystkim firma pomogła mi przygotować niesamowite niespodzianki dla mojego męża. Agencja znalazła nawet dla mnie samochód Austin Princess, w kolorze ecrue, który sobie wymarzyłam. Przypominała mi nawet, kiedy powinnam rozpocząć poszukiwania sukni, gdyż ta musi być zamówiona kilka miesięcy wcześniej. Dla kogoś, kto pierwszy raz bierze ślub i nie ma pojęcia o pewnych rzeczach, było to fajne i bardzo pomocne. Ponieważ zależało nam na ślubie dwujęzycznym, agencja znalazła księdza, który mówił w dwóch językach: angielskim i polskim. Firma uzyskała też zgodę od proboszcza na przyprowadzenie księdza z innej parafii. Pomoc mieliśmy dosłownie we wszystkim.

Byliście w pełni zadowoleni z usług?

Jestem wyjątkowo wymagająca i wszystko zawsze musi być perfekcyjnie, ale zawsze – nawet w trudnej sytuacji, gdy coś szło źle – dziewczyny stawały na wysokości zadania i znajdowały alternatywę. W dniu ślubu miałam do dyspozycji dwie konsultantki, które czuwały nad przebiegiem całego dnia oraz porządkiem scenariusza, który zatwierdzaliśmy na kilka tygodni przed ceremonią. Dziewczyny zadbały o pyszne śniadanie dla mnie w dniu ślubu jak i o to, abym dnia poprzedniego poszła odpowiednio wcześnie spać. O to, aby makijażysta i fryzjerka przyjechali na czas, aby samochód fotografa i kamerzysty dotarł na czas, a ja niczym się nie martwiła. Gdy okazało się, że przy kościele, gdzie braliśmy ślub trwa mały remont, dziewczyny zadbały o to, aby wszystko posprzątano przed przybyciem gości. Wszystko, o co prosiłam pojawiło się na weselu. Nieskromnie przyznam, że goście do dziś wspominają nasze wesele jako niezapomniane wydarzenie. Jako najwspanialszą imprezę na jakiej byli. To niesamowicie miłe.

Jakie są plusy korzystania z agencji ślubnej?

Agencja ma cały wachlarz stałych podwykonawców, a w związku z tym wszystko jest dobre i sprawdzone. Do tego mają od nich duże zniżki, których pojedynczy klient na pewno by nie dostał. Poza tym wszystko załatwić można w jednym miejscu. W dniu ślubu nieoceniona jest pomoc konsultantek, które czuwają nad całym przebiegiem imprezy: scenariuszem, gośćmi, kelnerami. W każdej chwili można je poprosić, aby poszły z panną młodą do pokoju i podpięły suknię czy poprawiły uczesanie. Dziewczyny dbały nie tylko o scenariusz, ale również pilnowały pracy kelnerów. Rano spisały protokół z tego co zostało i gdy wyjeżdżaliśmy, wszystko było spakowane i przygotowane do zabrania.

Kiedy wszystko organizuje agencja, ma się "spokojną głowę", czy to tylko złudzenie, bo i tak trzeba wszystkiego samemu dopilnować?

Czasami bardzo się denerwowałam, ale liczy się efekt końcowy i ten najważniejszy dzień był tym najpiękniejszym w życiu. Ja polecam usługi takiej firmy. Gdyby nie moja agencja, na pewno w dniu ślubu stresowałabym się, czy wszystko jest ok., czy goście mają wszystko lub czy kelnerzy są na miejscu. A to przecież dzień młodej pary i to oni mają swoje święto i mają się bawić, cieszyć swoim szczęściem i być dla gości. I w naszym przypadku tak było.



Komentarze
Dodaj nowy RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 


Czytaj także: