Strona główna Prasa o ślubie i weselu Nowa liga rodzin polskich
Nowa liga rodzin polskich Email

Wojciech Mikołuszko
współpraca Olga Woźniak 11 października 2007

Nowa liga rodzin polskich

Pojęcie "polska rodzina", do którego z takim zaangażowaniem odwołują się politycy, powoli traci sens. Tradycyjny model  małżeństwo i dwoje dzieci przechodzi do lamusa...


Ślub nie wzbudził większej sensacji. A jeszcze kilkanaście lat temu w tym małym miasteczku na południu Polski wywołałby co najmniej społeczną dezaprobatę. Czteroletni synek panny młodej owoc poprzedniego, nieślubnego związku szedł do ołtarza zaraz za mamą oraz jej nowym wybrankiem. Ksiądz nie miał nic przeciwko temu. Lokalna społeczność przyjęła to wręcz z sympatią. Rodzice pana młodego, osoby głęboko wierzące, zaakceptowali narzeczoną syna bez zastrzeżeń. Dziecko też. Poprosili wręcz, by Ignaś mówił do nich „babciu” i „dziadku”.


Polska rodzina się zmienia - tłumaczy profesor Anna Brzezińska, psycholog rozwoju z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. Bardzo wzrosło jej zróżnicowanie. Ludzie częściej się rozwodzą, zakładają nowe rodziny, dzieci mają drugich tatusiów, trzecich dziadków. Często młodzi w ogóle nie biorą ślubu. Kiedyś byliśmy wychowywani w prostych schematach i nie mieliśmy kontaktów z innymi modelami rodzin. Teraz świat stał się otwarty, ludzie się zmienili, poznali nowe sposoby życia. I okazało się, że w tych innych związkach też mogą być szczęśliwi i dobrze wychowywać dzieci.

Nie można już mówić o jednym modelu rodziny - wtóruje doktor Aldona Żurek, socjolog z tego samego uniwersytetu. Trzeba zarzucić stare definicje, bo one nie radzą sobie z opisem nowej rzeczywistości. Tymczasem rządzący zdają się w ogóle nie zauważać zmiany. Politycy, mówiąc o ochronie rodziny, wciąż mają na myśli jeden jedyny model: mąż, żona oraz dzieci. A wystarczy przyjrzeć się ich własnym rodzinom. Nawet wśród tych, którzy należą do partii konserwatywnych, nie brakuje nowych modeli życia rodzinnego śmieje się doktor Żurek. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na początku lat 90. liczba dzieci pochodzących ze związków pozamałżeńskich wynosiła około 6-7 procent. Teraz odsetek ten osiągnął pułap 17-19, a w miastach prawie 22 procent! I choć dane tego nie pokazują, większość dzieci pochodzących z takich związków ma mamę i tatę? wspólnie prowadzących dom.

Bo jednym z najbardziej popularnych nowych modeli rodziny jest związek bez ślubu. Owszem, nie jest to wynalazek ostatnich lat, ale wcześniej dotyczył raczej marginesu i był potępiany przez społeczeństwo. Nazywano go - pogardliwie zresztą - konkubinatem. Dziś stał się normą i zyskał nową, poprawną politycznie nazwę: kohabitacja. Zdecydowaliśmy się na życie bez ślubu, bo nienawidzimy wszystkiego, co związane jest z papierzyskami i ceremoniałami - tłumaczy Tomasz, który w nieślubnym związku wychowuje czteroletniego syna. To, co mieliśmy do powiedzenia, powiedzieliśmy sobie już dawno temu. Nie musimy powtarzać tego przed żadnym sądem cywilnym ani klerykalnym. Do życia „na kocią łapę” zachęca ludzi także polityka fiskalna państwa. Ślub w Polsce za dużo kosztuje. I nie mówię tu o pieniądzach wydanych na ślub czy wesele, ale o utracie ulg podatkowych - tłumaczy z kolei Alina, która ślub ze swoim wieloletnim partnerem wzięła, dopiero gdy musieli ubiegać się o wizę amerykańską. Jako samotny rodzic każde z nas płaciło mniejszy podatek. Korzystaliśmy też z dwóch ulg podczas budowy domu.

Razem ze swoim mężem Andrzejem Alina wychowuje troje dzieci. Dwoje pochodzi z jej pierwszego (wolnego zresztą) związku. Trzecie jest ich wspólnym dzieckiem. Wszystkie mówią do Andrzeja „tato” wyjaśnia Alina. Jego rodzice też przyjęli nowych wnuków bez zastrzeżeń. Trochę się niepokoiłam, jak moje starsze córki przyjmą nowych dziadków. Ale jedna z nich od razu wpakowała się dziadkowi na kolana i uznała, że jej się to należy.

Naukowcy o rodzinach, w których dzieci pochodzą z różnych związków, mówią „rekonstruowane”. Jest ich sporo, bo dziś ludzie często rozwodzą się z klasą, na poziomie - komentuje profesor Brzezińska. Dziecko nie jest odcinane od mamy, taty czy dziadków.

Stefan rozwiódł się z Anną, gdy ich córka miała osiem lat. Rok później ożenił się z Ireną. Z nowego związku ma dwóch synów. Jego pierwsza żona też wyszła powtórnie za mąż i urodziła córkę. Moja córka z pierwszego małżeństwa na stałe mieszkała z matką - wyjaśnia Stefan ale bardzo często bywała u mnie w domu, pomagała przy dzieciach. Nieraz pół tygodnia spędzała u mnie. Bardzo dobre relacje mam też z moją byłą żoną. Razem jeździmy na rowery, wspólnie spędzamy czas. Gdy dzieci dorastają, wymieniamy się nawet ubrankami.

 To bardzo ważne, żeby nie odcinać dziecka od jego korzeni - tłumaczy Anna Brzezińska. Ono musi wiedzieć, kim jest, skąd pochodzi. W ten sposób tworzy swoją tożsamość.



Komentarze
Dodaj nowy RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 


Czytaj także: